Kobiety w Polsce nie są gotowe na aborcję

Dlaczego twierdzę, że kobiety w Polsce nie są gotowe na aborcję?  Nie dlatego, że nie są dojrzałe i nie są w stanie podejmować odpowiedzialnych decyzji. Są do tego wręcz świetnie przygotowane!

Twierdzę tak, bo uważam, że Polki jeszcze nie dały sobie mentalnie aż takiego prawa do bycia paniami swojego ciała, głowy i życia, żeby o tą aborcję tak naprawdę zawalczyć.

Jak to? A Czarny Protest?

Walczymy na Facebooku i na protestach po godzinach, w godzinach lunchu albo w nadgodzinach. Ktoś napisał, że to „Czarny Strajk”, ale to nie jest strajk, bo strajk to jest zbiorowe działanie, które paraliżuje kluczowe aktywności gospodarczo-społeczne. I dlatego strajki stoczniowców były skuteczne. Bo oni nie stali pod bramą po godzinach pracy albo na urlopach, ale właśnie w godzinach pracy i w efekcie kraj się sypał i dlatego strajk zmusił reżim by usiąść do stołu negocjacyjnego.

To teraz zastanówmy się, czy Polki dały już sobie mentalnie takie prawo do aborcji, żeby o nie zastrajkować. Taki prawdziwy strajk. Żeby wyjść na ulice w godzinach pracy, sparaliżować kluczowe usługi w kraju? Żeby powiedzieć nie będę uczyć, bawić, odpowiadać na maile, pisać raportów, dzwonić, karmić, sprzedawać, sprzątać, starać się i dokształcać z wychowania w Internecie, jeśli mnie w końcu nie potraktujecie na serio.

I czy są gotowe przyjąć każdą konsekwencję za takiego działania? Od krytyki o niemoralności (bo jak tu nie uczyć, nie leczyć i nie podcierać, przecież tu są jeszcze jacyś inni ludzie, gdzie etyka zawodowa, wy feministyczne egoistki!) do zwolnień z pracy i nawet internowań – bo na to przypominam byli gotowi protestujący w latach 80.

I czy mamy takie wzajemne zaufanie do siebie, że jak się na to umówimy, to kiedy jedna pójdzie – czy będzie miała pewność, że kolejne na pewno też pójdą na strajk?

Obawiam się, że pozaparlamentarna opozycja po prostu wypłucze się zaraz z resztek energii na protesty po godzinach i zbieranie podpisów pod ustawami, które są momentalnie wrzucane do śmieci. I nie zdziwię się, bo mnóstwo roboty odstawiły szczególnie niektóre frakcje, a tu w kółko to samo – i serio, doceniam to co robicie, i wiedzcie, że jest to tekst w dobrej wierze, bo mi na tym samym zależy.

Obawiam się tylko, że główny reżyser tego spektaklu dawno pokapował się w tym wszystkim, i kiedy tylko opozycja łapie chwilę oddechu, to on wpuszcza Kaję Godek do Sejmu, my znowu na ulice, fotki i selfie na media społecznościowe i z powrotem do domu do tej samej tyraczki.

Obawiam się do czego taka zabawa w kotka i myszkę może zaprowadzić, i zastanawiam się czy myszki nie mogłyby się z niej przypadkiem pierwsze wypisać, a nie czekać, aż ten zły kot przestanie?

 

retro

Założycielka projektu Dziewczynka Pełna Mocy.
Ukończyła Kognitiwistykę ze specjalizacją Psychologia na Uniwersytecie Westminster w Londynie.
Zawodowo zajmuje się polityką Unii Europejskiej ds. równouprawnienia, wyrównywania szans i walki z wykluczeniem.