Najwspanialsza przysięga ślubna

Jest taki TEDx, który zmienił moje życie. Ponieważ filmik na YouTube ma już prawie cztery lata i nie widzę, żeby treść trafiła do polskiego Internetu, postanowiłam napisać pokrótce, o co w nim chodzi.

TracyMcMillan tłumaczy znaczenie przysięgi ślubnejPrezenterką jest Tracy McMillan, która, poza tym wystąpieniem, jest mi w ogóle nieznana. Tytuł jej występu na TEDxie brzmi: “Kogo tak naprawdę powinnaś poślubić”.

Tracy McMillian opowiada w nim, że wyszła za mąż już trzy razy. Jeśli się zastanawiasz, jakim cudem trzykrotnie rozwiedziona osoba ma Ci dawać rady o małżeństwie, Tracy ma na to odpowiedź:

“Obszary największych wyzwań w naszym życiu, to obszary, w których mamy najwięcej do zaoferowania innym, o ile je przepracujemy w sobie.”

No więc kogo w takim razie należy poślubić? Tracy tłumaczy to tak:

“To, co odkryłam przez wiele prób i wiele, wiele, wiele błędów, co odmieniło moje życie i sytuację miłosną, jest idea poślubienia samej siebie .

Dopierogdy poślubię samą siebie, wszystkie moje inne związki będą wspaniale się układać.”

Kobieta gotowa do ślubuCo to ma oznaczać? Chodzi o budowanie relacji z samą sobą, aż do momentu, w którym uświadomimy sobie, że jesteśmy już całością, pełnią…, że nie ma mężczyzny, kobiety, pracy, okoliczności, które mogą nas dopełnić, ponieważ już teraz jesteśmy całością. A takie samopoczucie fundamentalnie zmienia nasze życie.

Tracy tłumaczy: “Małżeństwo z samą sobą jest tak samo pełne znaczenia, jak małżeństwo z drugą osobą. Chodzi o to, że robimy to tak samo na serio, a może nawet bardziej.

Nie ma czegoś takiego, że mogę poumawiać się ze sobą na randki przez jakiś czas i zobaczę, co potem. To jest związek typu ‘i cię nie opuszczę aż do śmierci‘.”

Dlatego Tracy proponuje też, żeby każda z nas złożyła sobie śluby. Oto one:

Ślubowanie Pierwsze: Na dobre i na złe.

Oznacza to, że będziesz kochać siebie dokładnie w każdym stanie i miejscu, w jakim się znajdujesz.

Nie mówisz sobie: “Kiedy schudniesz trzy kilo, będę cię kochać.” Nie mówisz: “Gdy odniesiesz sukces, będę cię kochać.” I nie mówisz: “Gdybyś nie wyszła za mąż za tego drania to bym cię kochała, ale skoro wyszłaś, to przykro mi, z nami koniec”.

Małżeństwo z samą sobą oznacza, że towarzyszysz sobie na drodze na każdym jej etapie. I paradoksalnie odkryłam, że kochanie siebie dokładnie tam, gdzie jestem, jest jedynym sposobem, aby dotrzeć tam, dokąd zmierzam.

Ślubowanie Drugie: W bogactwie i w biedzie.

Tutaj nie chodzi o to, że po prostu podobasz się sobie, nawet jeśli włosy ci się źle układają. Mówię o gorszych sytuacjach i większych rozczarowaniach życiowych. Może nie kupiłaś mieszkania, nie zrobiłaś takiej kariery, jaką chciałaś, może nie skończyłaś studiów, może nie znalazłaś takiego związku, jakiego chciałaś.

Może się to nie udało — może kłócisz się z mamą, może oglądasz za dużo Netflixa, obojętnie. Ponieważ, gdy zawierasz związek małżeński z samą sobą, godzisz się zostać ze sobą bez względu na wszystko.

Ślubowanie Trzecie: W zdrowiu i w chorobie.

To znaczy, że wybaczasz sobie swoje błędy. Błąd w rzeczywistości nie jest porażką, chyba że nie potrafisz uczyć się na błędach i traktować je jako okazję do rozwoju. Życie w końcu nie daje nam tego co chcemy, ale daje nam ludzi, miejsca i sytuacje, które pomagają nam spełnić te życzenia samodzielnie.

Wewnątrz tego okropnego doświadczenia trzeciego małżeństwa nauczyłam się czegoś o “chorobie i zdrowiu”. Nauczyłam się, jak siedzieć przy sobie na krawędzi łóżka i jak trzymać własną rękę, jak się pielęgnować i jak się pocieszyć. I dowiedziałam się, że jestem osobą, na którą mogę liczyć.

A co najważniejsze, kiedy wyjdziesz za siebie, oznacza to, że pokochałaś siebie tak, jak chcesz, żeby ktoś cię kochał.

Tracy opowiada dalej: “Zawsze żyłam z poczuciem bycia wybrakowaną. Czułem się, jakbym była niewystarczająca. Podchodziłam do swoich związków, mając nadzieję, że pomogą mi pozbyć się tego poczucia: że nie jestem całością, o ile ktoś mnie nie kocha.

A prawda jest taka, że nigdy nie poczułabym się całością, gdybym nie nauczyła się kochać siebie. Więc małżeństwo z samą sobą przekształciło każdą sferę mojego życia: pracę, relacje rodzinne, i z dziećmi, relacje w środowisku i z przyjaciółmi.

Bo kiedy wyjdziesz za siebie, nauczysz się kochać w nowy sposób. Staniesz się zdolna kochać innych ludzi, gdziekolwiek się znajdują w swoim rozwoju, kimkolwiek są, w taki sam sposób, w jaki kochasz samą siebie.

Około trzech miesięcy temu miałam pierwszą randkę z nowo poznanym facetem. Po około 30 minutach spotkania zauważyłam, że nie koncentruję uwagi na tym, czy ja się jemu podobam, tylko jak ja się czuję w jego towarzystwie.

kobieta-morze-swoboda-trendZauważyłam, że czuję się lekko, jestem zrelaksowana i dowcipkuję.

Kiedy później myślałam o tej randce, uświadomiłam sobie: “Naprawdę jestem świetną żoną dla siebie!

Nie siedzę na randce, próbując nakłonić kogoś do polubienia mnie. Bardziej interesuje mnie to, jak ja się czuję, niż to, co on o mnie myśli. Nie dlatego, że jestem samolubna, ale dlatego, że jedyny rodzaj relacji, jaką mogę mieć z drugą osobą, to ta, którą już mam z samą sobą.

Tak na marginesie, okazało się, że podobam się temu facetowi i nadal jesteśmy razem. Jest super, ale wiecie, ja już się rozwiodłam trzy razy, więc teraz stawiam nieco bardziej ostrożne kroki. ;)”

 

retro

Założycielka projektu Dziewczynka Pełna Mocy.
Ukończyła Kognitiwistykę ze specjalizacją Psychologia na Uniwersytecie Westminster w Londynie.
Zawodowo zajmuje się polityką Unii Europejskiej ds. równouprawnienia, wyrównywania szans i walki z wykluczeniem.