Prawdziwa wersja bajki o Kopciuszku

Doszłam do wniosku, że Kopciuszek to opowieść o przemocy w rodzinie. Niestety jest to też opowieść, w której wszystko odbywa się dokładnie odwrotnie niż powinno… Oto jak opowiedziałabym ją mojej córce:

księżniczka na koniuDawno, dawno temu, żyła sobie dziewczynka o imieniu Kopciuszek. Była ona zastraszana i bita przez swoją macochę i jej dwie córki, a jej ojciec milcząco na to przyzwalał. Ilekroć Kopciuszek zwracała się do niego o pomoc, mówił jej, że powinna rozważyć, czy coś w jej zachowaniu lub postawie sprowokowało i usprawiedliwiło traktowanie, którego doświaczała. Pod pretekstem, że nie miesza się “w babskie sprawy” zostawiał ją na pastwę swojej nowej żony i pasierbic.

Kopciuszek miała sąsiadkę. Sąsiadka wielokrotnie pytała Kopciuszka o siniaki i blizny, które pojawiały się na jej twarzy, ale Kopciuszek zawsze robiła wymówki i opowiadała historie o tym, że wpadła na drzwi kredensu lub o innych drobnych domowych wypadkach.

Jednak sąsiadka Kopciuszka była sprytna. Zachowywała się uprzejmie w stosunku do Kopciuszka i utrzymywała z nią kontakt, z uwagą i życzliwością. Aż pewnego dnia w umyśle Kopciuszka pojawił się mały promyk wątpliwości: może zasługiwała na coś lepszego, niż to okropne traktowanie?!?

Pewnego dnia ojciec Kopciuszka, razem z żoną i jej dwiema córkami, udał się na bal w zamku. Sąsiadka dała już wcześniej Kopciuszkowi numer do niebieskiej linii, gdzie udzielano pomocy osobom, które doświadczyły przemocy w rodzinie. Dla Kopciuszka był to idealny moment, żeby wykonać ten telefon.

Po rozmowie ze specjalistkami i specjalistami z gorącej linii, Kopciuszek postanowiła odejść. Sąsiadka pomogła jej się spakować. Kiedy zegar wybił północ, Kopciuszek opuściła dom ojca na zawsze.
Od opieki społecznej dostała kwaterunek i wsparcie. Pracownicy socjalni i terapeuci pomogli jej sprowadzić swoje życie na właściwe tory. Dostała małe mieszkanie i pracę. Nauczyła się, że nawet jeśli popełni błąd, nikt nie ma prawa jej upokarzać fizycznie ani słownie.

Wiele lat później Kopciuszek poślubiła mężczyznę, który naprawdę ją kochał za to, kim była. Kiedy urodziła dziecko, Kopciuszek poprosiła swoją byłą sąsiadkę, aby został Matką chrzestną. To dlatego, że Kopciuszek już wiedziała: prawdziwa pomoc pochodzi od kogoś, potrafli dzień po dniu wyciągać pomocną dłoń – a nie od tego, kto czeka na jedną spektakularną chwilę, by ubrać cię w ładne ciuchy i rzucić w ramiona księcia, od którego znów byłabyś zależna do końca swojego życia. Prawdziwa pomoc pochodzi od zwykłych ludzi, którzy empatycznie przyglądają się temu, co ich otacza i gdy zajdzie potrzeba, działają.

To oczywiście nie jest prawdziwa wersja bajki o Kopciuszku. Przynajmniej jeszcze nie… bo w końcu to my decydujemy, co czytamy dzieciom…

PS. Ściągnij ilustrowane opowiadanie dla dzieci o Susan Anthony, emancypantce, która w 1872 roku została aresztowana za próbę oddania głosu w wyborach… Historia, która powinna znaleźć się w szkolnych podręcznikach, teraz dostępna jako darmowy e-book dla każdej osoby, która zapisze się do naszego newslettera. Przystępna dla młodszych i starszych dziewczynek, a ciekawa także dla dorosłych!