Tabletka dzień po TAK – aborcja NIE!

Czy taki pogląd jest możliwy? Tak, ponieważ dotyczy dwóch zupełnie odrębnych spraw.

Niektórzy politolodzy twierdzą, że po to, żeby przeprowadzić zmianę społeczną trzeba rozmawiać z wyborcą “ze środka” – im bliżej mediany tym lepiej. Dzisiaj 90% Polaków popiera kompromis aborcyjny i tylko w tej kwestii, jeżeli chodzi o prawa reprodukcyjne kobiet, istnieje w Polsce zgoda społeczna.  Wprowadzenie aborcji z wyboru kobiety jest przy światopoglądzie aktualnie rządzącej partii niemożliwe. Stąd pytanie, czy nie lepiej małymi krokami do celu?

Dlatego przyjrzyjmy się alternatywnej narracji: chodzi o znalezienie takiej, która ma szanse na szerokie poparcie społeczne, a jednocześnie nie jest mentalnościowym skokiem milowym, bo ten, jak widzimy nie wydarza się w polskim społeczeństwie.

I zupełnie nie chodzi o to, jakie są moje personalne poglądy, bo te trzeba czasem schować do kieszeni. Chodzi o to, jak przesuwać nasze społeczeństwo w stronę akceptacji wyboru kobiet.
Co Wy na to – jestem ciekawa Waszych opinii?

Dlaczego tabletka “dzień-po” tak, a aborcja nie?

Scenariusz 1

Jest sobie w brzuszku sześciotygodniowy zarodek. Zaczyna już mieć wyraźnie główkę. Dobrze, jeszcze nie wygląda jak człowiek, ale widać, że ma pełen potencjał.

Większość Polaków nie czuje po prostu, że aborcja w takiej sytuacji jest OK, o ile nie ma bardzo poważnych przesłanek (3 najgorsze scenariusze, w których dzisiaj polskie prawo dopuszcza aborcję).

A więc ABORCJA — nie!

Scenariusz 2

zygota pierwsze stadium zapłodnieniaJedna zapłodniona komórka pływa w gęstej lepkiej masie i jeśli się uda (szanse są różne) to może… oj może będzie z tego ludzkie życie. Pływa w płynie, który zaraz wypłynie. Jeszcze wiele musi się złożyć, żeby cokolwiek mogło się wydarzyć. Jest też prawdopodobne, że komórki zapłodnionej nie ma i nie będzie.

W tym scenariuszu kobieta czuje, tak bardzo mocno, że jest w sytuacji, w której serio, nie może zajść w ciążę. Myśli o tym więcej i nadal jest na 100% pewna. A ponieważ jest Polką, to już trzy razy posądziła samą siebie o egoizm i jednak zbiła ten argument.

I wtedy uwaga: idzie się nafaszerować obleśnymi hormonalnymi tabletkami, nie wiedząc nawet, czy w ogóle będzie w ciąży, czy nie — tylko dlatego, że tak mocno czuje, że ciąża w tej sytuacji to naprawdę kiepski pomysł.

OK, w takim razie ufamy jej jako społeczeństwo, że przemyślała tę decyzję dogłębnie, że jest na tyle inteligentna, że możemy zaufać jej wnioskom. Ufać, że jej powody i jej rozumowanie są OK.

Nie ma więc potrzeby, żebyśmy jako społeczeństwo stawali przed nią dodatkową barierę w postaci “tylko na receptę”, bo wierzymy, że już wyważyła wszystkie za i przeciw, i jej decyzja jest ok.

Tabletka dzień po jest OK.

Jesteśmy ciekawe Waszych reakcji na taki zestaw poglądów – dajcie znać w komentarzach!

PS. Powyższy tekst jest eksperymentem myślowym i przyczynkiem do dialogu społecznego.

retro

Założycielka projektu Dziewczynka Pełna Mocy.
Ukończyła Kognitiwistykę ze specjalizacją Psychologia na Uniwersytecie Westminster w Londynie.
Zawodowo zajmuje się polityką Unii Europejskiej ds. równouprawnienia, wyrównywania szans i walki z wykluczeniem.